Zachowania ryzykowne

Jak rozpoznać je u dziecka oraz wspierająco towarzyszyć wychodzeniu z kryzysu? Pretekst - dopalacze

Tytułem wstępu
Poniżej przedstawione treści są wypadkową: pracy pedagogicznej z młodym człowiekiem, a w szczególności podzielenie się własnymi, wypracowanymi metodami współpracy z dojrzewającym człowiekiem oraz sugestii z zakresu pomocy i poradnictwa dla rodziców.
Jeśli zatem w tych publikacjach nie dostrzeżecie Państwo przełożenia na własne problemy w relacjach z dziećmi, a sygnalizowane treści będą odległe od rzeczywistości, cechującej Waszą rodzinę, to gratuluję. Jesteście bowiem w tej nielicznej grupie szczęściarzy, którym udaje się przejść bez szwanku przez okres burzliwego dojrzewania własnych dzieci. W takim wypadku proszę o życzliwe podejście do opisywanych przeze mnie tematów i ewentualne sugestie.

Do pozostałych rodziców – apel! Proszę potraktować „rozważania mailowe” jako podpowiedzi, wskazówki, a nie wytyczne do działania. Każda rodzina to specyficzna, osobliwa społeczność, w której kształtują się różne jednostki. Jedynie bezpośrednie zapoznanie się z funkcjonowaniem konkretnej „familii” może pomóc jej w rozwiązaniu trudnych sytuacji.
Wobec powyższego, jeśli znajdziecie się Państwo (wraz z małoletnimi) w skomplikowanym położeniu, proszę o osobisty kontakt. Na pewno uda nam się wypracować wspólną metodę postępowania w kryzysowej sytuacji, ewentualnie przekierować problem do konkretnego specjalisty. W oddziaływaniu wychowawczym niezmierne istotne jest współbrzmienie metod, zasad, a nade wszystko jasnych oczekiwań w stosunku do kształtującej się struktury młodego człowieka.

Rozważania zasadnicze
Zastanawiałam się nad tym, które z niepokojących oznak funkcjonowania młodego człowieka przedstawić na początku cyklu rozważań. Wybór nie jest jednak tak trudny, gdyż nad wszystkimi „góruje” – brak świadomości konsekwencji swoich czynów.
Zdaję sobie sprawę z tego, że „brzmi” to niewiarygodnie, ale proszę uwierzyć, że im szybciej my – dorośli dopuścimy taką opcję – hipotezę, tym bardziej zwiększymy naszą czujność wobec postaw i zachowań dojrzewających osobników. Spotykam się z młodymi ludźmi zazwyczaj w sytuacjach, gdy nie radzą sobie z trudnościami życiowymi. I wtedy za każdym razem zadaję sobie w myśli pytanie: przecież to można było przewidzieć, czemu tego nie zrobiłeś? Kiedyś kierowałam zapytanie do młodego człowieka, ale wkrótce tego zaniechałam (w związku z wcześniej postawioną hipotezą).
Gdy przysłuchuję się argumentacji poszkodowanych przez los lub sprawców jakiegoś wydarzenia stale pobrzmiewa takie oto zatłumaczanie: „a ja myślałem(łam), że to się nie wyda”, albo „przecież nie chciałem zrobić nic złego”, albo „mnie nic w życiu nie wychodzi, więc co za różnica…”
Przykłady: proszę:
Prowadziłam lekcję o „dopalaczach”. Wierzcie mi Państwo, tyle już zostało na ten temat powiedziane, ale stale warto! Usłyszałam między innymi, „przecież gdyby to było aż takie złe, nigdy takie sklepy by nie powstały”, „czasami fajnie jest się przenieść w inny świat, poczuć lepiej”. Zadawałam pytania prowokacyjne: „ale po co lepiej, lepiej od czego?”. Był to asumpt do wyprowadzenia hipotezy, że alkoholik nie był od razu alkoholikiem, a właśnie zaczął od jednego kieliszka, piwa. Narkoman spróbował (wziął działkę), a nie naćpał się w takim wymiarze, jak będzie to robił po jakimś czasie, gdy się uzależni. Chociaż należy sprawiedliwie dodać, że zdarzają się i takie przypadki, gdy od samego początku wystąpiło zdecydowane przedawkowanie. Jednak mechanizm uzależnienia rozkwita powoli, acz podstępnie. Wydaje się, że można nad tym zapanować (uczniowie wymieniali – silną wolę!). Niestety, gdy dana używka zaczyna „zastępować” inne możliwości rozstrzygnięcia kłopotliwej sprawy, wola staje się nie silna, ale bezsilna.
Drążyliśmy temat, dlaczego ludzie chcą się oderwać od rzeczywistego świata i znaleźć się w tym wyimaginowanym (czyt. lepszym), skoro nazajutrz lub po jakimś czasie i tak muszą wrócić do tej „normalnej rzeczywistości”.
Pretekstem było samo nazewnictwo: dopalacze. Za źródłem: określenie dopalacz wywodzi się z lotnictwa, gdzie termin ten oznacza „urządzenie stosowane w samolotach bojowych (rzadziej w cywilnych) w celu zwiększenia ciągu silnika turboodrzutowego, poprzez spalanie dodatkowego paliwa za turbiną. Daje to przyrost ciągu o kilkadziesiąt procent”. Termin dopalacze używany slangowo określa środki dopingujące dla sportowców, ale także rozmaite odżywki czy nawet napoje energetyczne.
Te wyjaśnienia najwyraźniej opisują „zastosowanie” – ma być więcej, szybciej, łatwiej… , wreszcie poza normalnością. A teraz nieco faktów za źródłem… Nazwa dopalacze określa rozmaite substancje o różnym sposobie działania. Są to substancje zarówno pochodzenia syntetycznego, jak i naturalnego, działające stymulująco bądź psychodelicznie czy halucynogennie. W raporcie rocznym EMCDDA wprowadzono rozróżnienie na legal highs i herbal highs. Legal highs to produkty o działaniu stymulującym (tzw. party pills), reklamowane jako legalna alternatywa dla ecstasy. Produkty z tej grupy najczęściej zawierają BZP (1-benzylpiperazynę), która jest substancją o działaniu zbliżonym do amfetaminy, choć zdecydowanie słabszym (posiada ok. 10% jej potencjału). Produkty z tej grupy rzadziej zawierają materiał roślinny czy substancje półsyntetyczne.
Drugą z wyróżnionych grup, czyli herbal highs, stanowią substancje pochodzenia naturalnego, roślinnego. W tej grupie ma miejsce zdecydowane zróżnicowanie asortymentu. Oferowana jest tutaj cała gama substancji opartych na egzotycznych roślinach oraz mieszankach ziół o działaniu psychoaktywnym. Do najczęściej występujących należą: Salvia divinorum, Mitragyna speciosa, Argyreia nervosa oraz mieszanki ziołowe posługujące się m.in. takimi brandami, jak „Spice” czy „Sence”.
Jak widać, określenie dopalacze, podobnie jak określenie narkotyki, odnosi się do całej gamy substancji o różnej charakterystyce działania na organizm. Ewentualne niebezpieczeństwo związane z dopalaczami wiąże się z faktem, że substancje znajdujące się w nich są stosunkowo mało zbadane. W związku z tym nie jesteśmy w stanie określić ich toksyczności oraz interakcji z innymi substancjami czy lekami.
W dopalaczach wykryto: JWH-018 – syntetyczny kannabinoid. Agonista (pełny) receptorów kanabinoidowych CB1 i CB2. Wykazuje działanie na zwierzętach podobne do THC, ale krócej trwające. 15 grudnia 2008 roku niemiecka firma THC PHARM GmbH ogłosiła, że wykryła tę substancję jako jeden ze składników aktywnych w mieszance ziołowej „Spice”, która była sprzedawana jako kadzidełko zapachowe w wielu krajach od 2002 roku.
Często nazywane kadzidełkami, „K2” znane również jako Spice, Demon czy Genie są otwarcie reklamowane (wśród znawców tematu).
Wszystko zaczęło się w laboratorium Clemson University, u chemika Johna W. Huffmana. Substancjami psychoaktywnymi K2 są syntetyczne kannaboidy – chemikalia, które miały służyć za lekarstwa, stosowane również ze względu na swoje narkotyczne właściwości podobne do działania tetrahydrokannabinolu, czyli THC, substancji psychoaktywnej zawartej w marihuanie.
W swoim wystąpieniu, pan Huffman powiedział, że chemikalia te nie nadają się do spożycia przez człowieka. Dodał również, że załoga z jego laboratorium wynalazła ten materiał tylko w imię dobra nauki oraz, że „ich działanie na ludzi nie zostało dokładnie zbadane i może być bardzo mocno toksyczne”.
Niemniej jednak chemikalia te są wciąż do kupienia online i są ludzie, którzy kupują ich duże ilości, następnie mieszają z ziołami o podobnym wyglądzie i konsystencji do marihuany, żeby na końcu oznaczyć mieszankę jako K2.

Fragment z kronik policyjnych
Dr. Scalzo, który jest również dyrektorem w Missouri Poison Control Center, dodał, że choć znaleziono kannboidy w K2, wyniki wciąż były niejasne „albo reakcje które oglądamy są spowodowane ilością zażytego narkotyku, albo po prostu K2 ma w sobie coś, czego jeszcze nie odkryliśmy”.
Pytanie to zdaje się wciąż być kluczowym w sprawie Davida Rozga, nastolatka ze stanu Iowa, który na krótko po spożyciu K2 popełnił samobójstwo. 18 letni Rozga ukończył szkołę średnią i planował udać się jesienią tego roku na studia. Powołując się na raport policyjny, Rozga wypalił substancję ze znajomymi i zaczął „świrować”, zapowiadając, że „idzie do piekła”. Wrócił więc do domu rodziców, znalazł strzelbę i strzelił sobie w głowę.
„W trakcie prowadzenia śledztwa nie natknęliśmy się na nic, co sugerowałoby, że chłopak był wcześniej nieszczęśliwy, albo przygnębiony jakimś faktem” twierdzi detektyw, sierżant Brian Sher z policji Indianola, który prowadził to śledztwo. „Widziałem to wszystko i nie potrafię znaleźć innego winnego tej sytuacji niż K2”.
Niemniej jednak wiele osób pozostaje niewzruszona na takie historie. K2 nie wychodzi w testach na zawartość narkotyków w organizmie, ale większość palaczy tego specyfiku deklaruje, że gdyby dokładne zbadanie ich moczu miałoby wykazać co dokładnie palą, to chętnie zgodziliby się na taką próbę…

Żródło: www.dopalacze.com

Podsumowanie
Chciałabym uczulić Państwo na reakcje „młodych”. Bywały różne, bo przecież Oni wiedzą lepiej! Jednak w większości wypadków zadumali się nad fenomenem uzależnienia, zwłaszcza, gdy dotarło do nich, że nikt z nas nie wie, jaki posiada mechanizm uzależnienia, czy predyspozycje nadużywania środków odurzających są wprost dziedziczone, czy musi być „podatny grunt”, aby je uaktywnić.
Bardzo mi zależało, aby z tej lekcji poglądowej zapamiętali także i to, że w łatwych sytuacjach nie musimy specjalnie uruchamiać pomysłów zaradczych, za to niewątpliwie powinniśmy się nauczyć metod radzenia sobie z trudnymi wyborami okoliczności życiowych.
Pod koniec każdej lekcji w opisywanym temacie pojawiła się nadzieja, że być może społeczność naszego gimnazjum znajdzie lepsze sposoby „poprawy swojego życia”. Dowodem na to było zadanie w grupach: „napisz list do swojego kolegi, który zachwyca się dopalaczami, używkami”. Część Państwa dzieci zaczynała list od słów: „Sie ma przyszły narkomanie”.
Zrozumieli!
Mimo wszystko proszę o czujność:

  • Czy Twoje dziecko oddala się od ciebie, staje się obce mimo, że wcześniej byliście blisko?
  • Czy unika rodzinnych świąt, wspólnych posiłków, spędzania wspólnie czasu?
  • Czy wyraża niechęć do rozmów, unika kontaktu, kręci w rozmowie, kłamie?
  • Czy ma kłopoty z nauką, choć wcześniej dobrze sobie radziło, wagaruje, otrzymuje złe stopnie?
  • Czy od pewnego czasu przestało się interesować swoimi dawnymi zajęciami?
  • Czy jest niecierpliwe, rozdrażnione?
  • Czy jest na zmianę pobudzone lub ospałe, sypia o różnych porach i trwa to długo?
  • Czy znika często w ciągu dnia z domu pod dowolnym pretekstem i stara się unikać kontaktu po powrocie?
  • Czy wraca bardzo późno lub bez uzgodnienia nocuje poza domem?
  • Czy ma nowych znajomych, których nie chce zapraszać do domu?
  • Czy kwestionuje szkodliwość narkotyków, uważa, że powinny być zalegalizowane?
  • Czy ma nadmierny apetyt lub nie ma apetytu?
  • Czy ma przekrwione oczy, zwężone lub rozszerzone źrenice, przewlekły katar?
  • Czy w jego pokoju dziwnie pachnie, miewa fifki, fajki różnych kształtów, bibułki do skrętów, susz, biały proszek, tabletki nieznanego pochodzenia, opalone fole aluminiowe, nieznane chemikalia, tabaka?
  • Czy z domu znikają pieniądze i wartościowe przedmioty?

Jeśli nawet wśród tych punktów znajdziecie Państwo sytuacje zbieżne z postępowaniem Waszych pociech, to proszę nie wpadać w panikę, w poczucie winy (to źli doradcy). Na ogół powtarzam wówczas rodzicom – Kochacie dziecko najmocniej, jak umiecie i wychowujecie najlepiej według tego, czym dysponujecie – doświadczenie, intuicja. Nie wszystko jest w Waszej mocy, nie za wszystko możecie wziąć odpowiedzialność.
Chętnie pomogę, gdy sytuacja będzie kryzysowa i w każdym innym wypadku, gdy powierzycie mi Państwo trudne sytuacje.

Opracowanie: Bogumiła Michalczyk
Prawa autorskie zastrzeżone